Jak odgonić trudne myśli?

Co mamy robić z negatywnymi/przerażającymi/dołującymi myślami, które uparcie powracają?

Na początek listopada 2021 to bardzo aktualny temat, bo jesień, święto zmarłych, pandemia, imigranci, polityka oraz własne problemy dostarczają namiaru tematów do zamartwiania się i „czarnych” myśli do odganiania. Te myśli czasem się tylko przemykają, a czasem powracają uparcie w postaci tzw. „ruminacji”.
Jak sobie z nim radzić?

Pewnie słyszeliście, że myśli są jak obłoki na niebie, że przychodzą i odchodzą i że najważniejsze, to je zauważać, a potem nie walczyć, tylko obserwować i odpuszczać. Dzięki obserwacji mamy świadomość siły, częstotliwości  i jakości myśli. Kolejny krok – polecenie „odpuść” jest prosty tylko teoretycznie, a więc znajdujemy przeróżne metody na pozbycie się myśli, które nam nie służą.

Bywa, że zgodnie z tzw. „pozytywnym” (ja nazywam je magicznym) myśleniem, ludzie wmawiają sobie, że zamiast gnębiących je treści, stworzą pozytywną narrację i ich sytuacja się zmieni. Tymczasem „pozytywne myślenie” daje często negatywne rezultaty w postaci rozdygotania, wewnętrznego konfliktu i powiększenia problemu, i nie mobilizuje do działania w celu poprawy sytuacji. Każdy pewnie zna znerwicowane osoby, które wciąż deklarują, że pracują nad pozytywnym myśleniem, a od lat toną w problemach.

O wiele lepiej przyjrzeć się negatywnym myślom, zidentyfikować obawy, które się za nimi kryją i działać celowo, aby zapobiec temu, czego się obawiamy. Robić to, co się da, na co mamy jakikolwiek wpływ.

Warto dodać, że osoby odporne psychicznie starają się poszerzać strefę swojego wpływu – angażują się społecznie i politycznie, walczą o to, co jest dla nich ważne, często robią to z ludźmi myślącymi podobnie, a więc w bonusie otrzymują grupę wsparcia. Może warto je naśladować?

No a co, jeśli dręczą nas kwestie, na które nie mamy żadnego wpływu?

Można na przykład być szybszym od swoich myśli – nie pozwolić im się zadomowić w naszej głowie.

Wspominana często przeze mnie pani prof. Maria Pąchalska, światowej klasy neuropsycholog w której wykładach miałam przyjemność uczestniczyć, opowiadała: „Gdyby mój mózg wiedział, ile nocy nie spałam i jak długo podróżowałam, to nie dałabym rady poprowadzić wykładu”.

Strategię stosowałam ponad 30 lat temu, gdy ciężko chorowałam. Gdybym wtedy powtarzała sobie, że mam 30% szans na przeżycie, mogłabym się tak osłabić, że już by mnie nie było. Ta myśl oczywiście powracała, ale nie dawałam jej szans, żeby się rozsiadła w moim mózgu – w zamian tworzyłam plany działania i zajmowałam się życiem.

Co jeszcze możemy robić?
Osobiście lubię nadawać sobie moc – powtarzać, że nie mam wpływu na to, jaka myśl we mnie powstaje, ale nie jestem swoją myślą, jestem od niej większa, więc mogę ją w każdej chwili ją przerwać, pozwolić sobie na długi wydech, i przekierować umysł gdzie indziej.  

 

Znam osoby, które przeganiają niepotrzebne myśli, powtarzając różne hasła, czy nawet przekleństwa.

 

Niektórym pomaga tzw. technika billboardu – wyobrażasz sobie, że Twoja myśl jest jak blliboard na ulicy, a Ty przejeżdżasz koło niej, zauważasz ją, a potem mijasz i już jej nie ma.

Ponieważ myśli są uparte i im bardziej ich nie chcemy, tym bardziej powracają, czasem można użyć podstępu – na przykład zabawić się w niemyślenie o czymś, co nam służy. Jeśli powiem sobie, że „dziś pod żadnym pozorem nie będę myśleć o najbliższych wakacjach, które zapowiadają się cudownie”, to bardzo prawdopodobne jest, że myśl o wakacjach będzie nas prześladowała przez cały dzień, usuwając w cień  niechciany monolog wewnętrzny.

 

Metodą wartą uwagi jest racjonalna terapia zachowania pomagająca przepracować własne oprogramowanie. To nieco bardziej rozbudowana metoda, którą stosuję czasem w coachingu i tu tylko zasygnalizuję, że jest.

 

W pracy samodzielnej można wykorzystać na przykład pisanie ekspresywne, czyli uwolnienie myśli poprzez pisanie o tym, co nas dręczy.
Można też zająć się czymś przyjemnym i wciągającym – dla jednych będzie to rozmowa z bliską osobą, dla drugich hobby, ruch, ulubiony film albo książka.

Jest wiele innych metod. Kluczowe, żeby nie tylko o nich wiedzieć, ale je stosować.

 

A jakie Wy macie sposoby radzenia sobie z negatywnymi myślami?
Podrzućcie swoje pomysły, niech pod postem stworzy się zbiór różnych propozycji – przydadzą się, bo jak wiadomo,  każdy z nas funkcjonuje inaczej i potrzebuje innego remedium.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *